Teksty na każdy temat (Reklama: Torrent ,FileZilla )

Wiedziała, że zabrzmiałoby to nieprzyjemnie. Milczenie przedłużało się, aż w końcu Maris usłyszała lekkie, niepewne kroki Seny, która wyszła z pokoju. Nazajutrz rozpoczął się ostatni trening. Sześciu zawodników latało od świtu do zachodu słońca. Niektórzy spośród nie wytypowanych do turnieju udali się do domów, żeby odwiedzić rodziny na Morskim Zębie, Shotanach czy innych pobliskich wyspach. Ci, których domy znajdowały się bardzo daleko, zrezygnowali z niebezpiecznych wypraw. Teraz siedzieli na nagiej skale, żeby móc obserwować swoich towarzyszy i marzyć o dniu, w którym i oni staną przed szansą wywalczenia skrzydeł. Sena stała niżej, na pokładzie startowym i pokrzykiwała do swoich żółtodziobów, udzielając im rad albo zachęcając do większego wysiłku. Wspierała się na drewnianej lasce, która znacznie częściej służyła jej jednak do wymachiwania i dawania komend. Maris krążyła w powietrzu; obserwowała studentów i głośno ich ostrzegała.

(Reklama: alegro )